Pin It

HTC Hero – telefon roku, flagowy okręt HTC, wielokrotnie nagradzany. We współpracy z systemem Android od Google miał być siłą napędową obu firm i stać się ważnym konkurentem iPhona.
Kupiłem ten telefon w Play, choć dostępność reklamowanego wówczas aparatu była tragiczna. Czekałem na niego dwa tygodnie, a nabyć go mogłem tylko dzięki uprzejmości pracownika salonu Play. Powód był prozaiczny – do salonu dotarła jedna (!) sztuka. W okresie największej reklamy i rozpoczęcia sprzedaży…

Ale to inna historia – dziś kilka słów o tym jak sprawuje się sam aparat po 3 miesiącach intensywnego użytkowania. Wszyscy pisali recenzje na gorąco, po premierze zachwycając się innowacjami i działaniem. A u mnie emocje już mniejsze, podniecenie z powodu posiadania telefony roku jakby opadło ;) Intensywne wykorzystywanie pozwoliło mi wyrobić sobie opinię o aparacie, którą chętnie się podzielę.

Wygląd, czyli jak zaorać obudowę.
Telefon noszę w futerale typu skarpetka – małym, miękkim i dobrze chroniącym telefon. Pomimo dwóch czy trzech lotów na posadzkę nic mu się nie stało. Nie jest obity, porysowany. Dużym plusem zapewniającym dobre zabezpieczenie telefonu jest jego obudowa dookoła ekranu – metal, to jednak twardszy i bardziej odporny materiał niż plastik.
I widać od razu, że spełnia swoją rolę – nie ma żadnej ryski, a pomimo spotkań z matką ziemią ekranik jest jak nowy. Żadnych rys na wyświetlaczy, żadnych zniekształceń obrazu. Ekran jest naprawdę bardzo porządnie wykonany, nic nie wchodzi pod niego.
Także spasowanie poszczególnych części jest wykonane na wysokim poziomie. Nic nie trzeszczy i nie odchodzi, plastiki są twarde i dobrej jakości. Nawet po otwarciu obudowy niewiele jest drobinek brudu wewnątrz.
Przyciski oraz trackball nie zacinają się i działają prawidłowo, choć mam zastrzeżenia do umieszczenia przycisków szukania i powrotu (lupka i strzałka). Otóż umiejscowiono je na zgięciu telefonu i czasem ułożenie palców wymusza dwukrotne ich wciśnięcie, bo za pierwszym razem nacisk jest zbyt mały, co skutkuje brakiem reakcji.

Tyle plusów i pochwał, teraz czas na minusy. Otóż jakiś mądrala w randze Wiceprezesa Do Spraw Nieważnych I Nieistotnych wymyślił sobie, że w Polsce HTC Hero będzie sprzedawany wyłącznie w kolorze białym. Bo kolor ten pasuje najlepiej do użytkowników telefonu. Dwa słowa – chciałbym mieć jako klient możliwość wyboru jakiej barwy chcę telefon, bo to ja wiem najlepiej jaki kolor mi pasuje, a nie jakiś japiszon z warszawskiego biurowca. A po drugie kolor biały = syf na obudowie po miesiącu.

I to jest ogromna wada. Aby zachować telefon w czystości, trzeba by było myć ręce przed każdym użyciem. I tu nie chodzi już o brud czy widoczne zanieczyszczenia tylko o pot. Spocone ręce dotykają telefonu – pokrywa go natychmiast warstwa potu, a że ten jest tłusty to chwilę potem przylegają do niego wszelkie zanieczyszczenia latające dookoła. Sadze z komina od sąsiada, który pali szmatami albo przepał z ciężarówki jeżdżącej na olej opałowy.
Skutek? Po 3 miesiącach telefon wizualnie wygląda tak:


Brud znajduje się wyłącznie na załamaniu telefonu, czyli w miejscu, gdzie najczęściej operujemy spoconymi i brudnymi palcami. Dlatego właśnie odradzam stanowczo kupno jakiekolwiek elektroniki użytkowanej intensywnie w kolorze białym. Fantastyczny i prestiżowy (zadaniem mądrali od dystrybutora) wygląd traci wartość po miesiącu, a telefon wygląda na froncie jakby miał ze dwa lata.

Drugi minus skutkujący widocznym zużyciem telefonu to umiejscowienie gniazda ładowania. Otóż aby podpiąć wtyczkę należy ją ustawić nieco pod skosem do gniazda, gdyż jest ono umieszczone na załamaniu obudowy. Ja o tym notorycznie zapominam, a że końcówka ładowarki jest metalowa, porysowałem plastik dookoła gniazda:

Poza tym nie mam zastrzeżeń – gdyby telefon był w kolorze czarnym nie byłoby widać tak niewielkich rys i brudu. Więc bardzo „dziękuję” temu kto ograniczył w Playu dostęp telefonu w kolorze czarnym – świetna robota, należy Ci/Wam się premia i nagroda Jobla roku :/

A mogło być tak pięknie:

Bateria, czyli dużo jem, bo chcę być wielki ;)
W tym akapicie plusów nie będzie, bo telefon zwyczajnie na nie nie zasługuje. Bateria jest tragiczna. Najlepiej by było, gdyby telefon był na stałe podłączony do gniazdka, bo funkcje jego żrą energię niczym czerw pustyni z „Diuny”. Niestety 1350 mAh to zdecydowanie źle dobrana wartość jak na funkcje, które telefon oferuje.
W domu, przy włączonym module WiFi, telefon wymaga ładowania codziennie. Zjada prąd w tempie zawrotnym, a jeśli aparat jest używany (a nie położony na biurku) to można obserwować jak kreseczka wskaźnika naładowania w oczach maleje. Jeśli do tego włączymy moduł GPS to po kilku godzinach telefon wdzięcznie pika i domaga się papu.

Na zewnątrz wcale nie lepiej. Przeglądanie stron internetowych, czasem jakaś fotka, kilka rozmów i 10 minut aktywności GPS i już trzeba wetknąć kabelek. I tak codziennie.
Wpływ na takie zużycie energii ma na pewno duży i jasny ekran, którego podświetlenie samo dopasowuje się do warunków otoczenia (telefon wyposażony jest w czujnik natężenia światła). Fakt, że taki sposób jest bardzo wygodny, bo zawartość ekranu jest widoczna zawsze, nawet w ostrym świetle słonecznym. Ale zżera baterię błyskawicznie.
Podobnie jak aktywny (nie tylko włączony, ale aktywny) moduł GPS, Bluetooth, WiFi, kompas etc. Na szczęście można wyłączyć niemal każdy czujnik i funkcję ale tu chyba nie o to chodzi, żeby pozbawiać się użytecznych opcji, bo bateria jest za słaba.
Skutek tego wszystkiego jest taki, że do podstawowego wyposażenia plecaka dołączyła ładowarka do telefonu.

No dobra jest jeden mały, malutki plusik – ładowarka pełni też funkcję kabla do połączenia z komputerem oraz może działać w gniazdkach typu „hamerykańskiego”.

Oprogramowanie, czyli co pokazuje Android
System operacyjny Android (produkcji Google) zainstalowany w telefonie to, moim zdaniem, największy atut tego telefonu. Po pierwsze dlatego, że synchronizuje dane z wielu źródeł i prezentuje je w bardzo ładnej i przyjemnej formie. Trzeba wspomnieć, że w HTC Hero dorobiono interfejs graficzny, który jest nie tylko ładny ale i użyteczny. Animacje, wyskakujące okienka, przeglądarka zdjęć, wycieraczka zbierająca deszcz z modułu prognozy pogody – to wszystko cieszy oczy.
Do tego 7 pulpitów i widgety na nich pozwalają na zorganizowanie przestrzeni i nie powodują zaśmiecenia głównego ekranu. Za to można łatwo i szybko dopasować sobie układ ikon i programów, aby nie szukać wszystkiego w menu głównym.

System jest stabilny – zdarzyło mi się może dwa razy aby aplikacja lub proces systemowy wyświetlił monit o błędzie i zamknięciu. Dobrze pomyślane i rozplanowane umiejscowienie opcji i ustawień – nie trzeba niczego szukać, większość funkcji jest pod ręką (pod palcem ściśle rzecz biorąc ;) ).
Świetnie zorganizowana jest książka adresowa – ściąga informacje także z Facebooka, Twittera czy Flickr i gdy ktoś doda coś w tych serwisach my ujrzymy to w szczegółach kontaktu.
SMSy prezentowane są jak rozmowa w komunikatorze – zapisane w pamięci ponad 1 000 SMSów nie robi na telefonie żadnego wrażenia i szybko otwiera poszczególne rozmowy.
Przeglądarka internetowa działa OK choć kilka sekund się uruchamia. Oferuje obsługę dwoma palcami (zmiana rozmiaru stron), zakładki, odtwarza Flash.
Klient poczty e-mail oferuje możliwość śledzenia wielu kont pocztowych zarówno w POP3, IMAP jak i Exchange. Choć nie jest zbyt rozbudowany to doskonale sobie radzi. A jeśli komuś nie pasuje to standardowo zainstalowany jest też klient Gmaila, który potrafi „wypychać” e-maile do telefonu (nie sprawdzamy czy jest nowa wiadomość – przychodzi sama jak SMS).
Zresztą usługi Google są tu widoczne na każdym niemal kroku – od wspomnianego Gmaila, poprzez aplikację do YouTube, Google Talk czy Google Maps, aż po efektowną mapę nieba Google Sky Map.
O mapach jeszcze słów kilka, bo niestety telefon za nawigację służyć nie może. Pomimo dobrego modułu GPS aplikacja pobiera mapy z internetu. Gdy wyjedziemy poza zasięg sieci to ujrzymy przesuwającą się kropeczkę na pustym tle – GPS działa, ale mapy się nie ściągają.

Ale trzeba i wytknąć kilka spraw związanych z oprogramowaniem.
Na początek – firma HTC robi sobie z klientów jaja, jeśli chodzi o aktualizację systemu. Otóż w telefonie zainstalowano system w wersji 1.5 podczas gdy wydano już wersję 2.1. Kilkukrotnie już zapowiadano aktualizację i terminu nie udało się dotrzymać. Grudzień, luty, kwiecień, maj, a ostatnią datą jest czerwiec… Wkurzeni klienci protestują na Facebooku, bo tu nie chodzi tylko o numerek.
Otóż system Android wyposażony jest w tzw. Market (Rynek) z którego pobiera się aplikacje. Problem w tym, że posiadacze systemu w starszych wersjach nie mogą ściągać tych aplikacji, które pisane są pod nową wersję systemu. A takich jest całkiem sporo, jeśli nie większość. Jakby tego było mało to polska wersja Rynku pozwala ściągać tylko bezpłatne wersje programów. A chętnie zakupiłbym kilka programów, bo ich płatne wersje oferują więcej możliwości.

Minusem jest też działanie aplikacji do obsługi Rynku, który podczas połączenia WiFi zwyczajnie grymasi – albo pokazuje komunikat o braku dostępu do sieci albo nie chce ściągać nowych aplikacji z Rynku. Od 5 dni „wisi” mi ściąganie aktualizacji do aplikacji WordPress. Po przełączeniu na sieć komórkową – wszystko śmiga błyskawicznie.

Ale aby nie wyszło, że system jest beznadziejny – nie jest. Naprawdę bardzo dobrze działa i, o ile aplikacje są poprawnie napisane i stabilne, samo oprogramowanie telefonu robi bardzo dobre wrażenie. Oczywiście klika aplikacji trzeba ściągnąć na „dzień dobry” aby ułatwić poruszanie się w gąszczu opcji i ustawień.

Według mnie to najlepszy system operacyjny dla telefonów. Używałem Windows Mobile, Symbiana, systemu z Nokia Communicator i zdecydowanie Android to najlepsze rozwiązanie.
A ponieważ korzystam z usług Google w szerokim zakresie (od Gmaila, przez Picasse czy Readera, po Analytics) to bardzo ułatwia mi życie.
Synchronizacja kontaktów (także z Facebooka), kalendarza, cała masa różnych aplikacji, stabilne działanie i ładny wygląd – tak to jest to co arcy lubi najbardziej :)

Różności, czyli po godzinach.
Można sobie zagrać na przykład. Gier jest od groma, najciekawsze wykorzystują czujnik ruchu i położenia co w połączeniu z pojemnościowym ekranem daje masę frajdy :) Od remaków starych gier automatowych, poprzez społecznościowe gry rodem z przeglądarek, po niby proste gierki dla kilku graczy.
A jak się znudzi skakanie krówką po kolejnych poziomach (Abduction! – polecam) zawsze można przejrzeć YouTube albo użyć bohatera jako odtwarzacz mp3. Tym bardziej, że jest tutaj zwykłe gniazdo słuchawkowe i można podpiąć własne, wybrane „douszniki”.
Za to aparat jest do dupy. 5 mega, autofokus i światło 2.8, a niestety standardową aplikacją nie udało mi się zrobić nawet jednego ostrego zdjęcia. Sytuację nieco ratuje aplikacja FxCamera, ale trudno powiedzieć aby telefon ten mógł służyć za aparat fotograficzny. Poza tym „oczko” aparatu jest nieosłonięte wskutek czego brudzi się, a w szczelinkach zbierają się drobne śmieci.

Posumowanie czyli koniec ględzenia
Generalnie nadal jestem bardzo zadowolony choć byłbym zadowolony jeszcze bardziej gdyby HTC w końcu wydało aktualizację systemu i umożliwiło mi zakup płatnych aplikacji na Rynku. Sam telefon działa super, nic się nie wiesza. opcje i funkcje mnie satysfakcjonują, a jak mi czegoś do szczęścia brakuje to znajdzie się jakiś dobry człowiek, który napisze program i zadowoli mnie jeszcze bardziej :)

Czy było warto wydać pieniążki i podpisać cyrograf z operatorem? Było warto. I nadal jest choć wartość nieco się przybrudziła. Zobaczymy jak będzie po roku użytkowania :)
Kup ten telefon jeśli potrzebujesz narzędzia do pracy i zabawy – jeśli jesteś cierpliwy i nie będzie Cię wkurzać półroczna obsuwa w dacie aktualizacji systemu.
Nie kupuj gdy chcesz przyszpanować przed znajomymi – od tego jest iPhone :P

Uff dotarliśmy do końca, zatem pozdrawiam serdecznie i idę podłączyć telefon do kontaktu, bo już krzyczy, że głodny :)

Zapraszam Was także do przejrzenia prezentacji kilku aplikacji pod Androida – http://www.arcy.net/tag/android/

Część zdjęć pochodzi od producenta z albumu na Facebook.com.