Pin It

Czytam i przeglądam różne portale, blogi. Lubię wiedzieć co nowego w sieci piszczy, jakież to nowe wynalazki opanują ziemski padół, czego spodziewać się w najbliższej przyszłości.

Cenie sobie magazyn CHIP, który to dostarcza mi softu i informacji lat już kilka. Cenie sobie także portal Gazeta.pl gdzie szukam informacji polityczno-gospodarczo-obyczajowych. Jednak przeglądając ostatnio portal Gazeta.pl Technologie natknąłem się na artykuł p. Macieja Gajewskiego pt.:”Plotka: Gigant z Redmond ostrzy kły na Operę” czyli Microsoft chce przejąć Operę i uczynić ją swoją przeglądarką skoro IE to shit.

Już sam tytuł przyniósł mi na myśl Plotka, Deserka tudzież innego Pudelka, a nie poważne pismo i poważny portal. No ale nic, myślę, nie będę się uprzedzał – przeczytam i ocenie.

Pełny artykuł znajdziecie pod adresem Gazeta.pl – Technologie. Oto jego skrót, który zawiera w sobie sedno niczym rodzynek w czekoladzie.

Według niepotwierdzonych informacji, Microsoft ostrzy swoje zęby na Operę. Czy to w ogóle jest możliwe? Jak najbardziej! Dla obu firm byłby to strzał w dziesiątkę. Microsoft zyskałby nowy, o stokroć lepszy od Tridenta engine Presto, zaszyty w norweskiej przeglądarce, oraz zdecydowanie bezkonkurencyjnego (zarówno jakościowo, jak i pod względem udziału na rynku) browsera na telefony komórkowe. Opera zaś otrzymałaby gigantyczny zastrzyk finansowy i olbrzymie możliwości marketingowo-rozwojowe.

Po pierwsze żadna plotka nie uwiarygodnia jakichkolwiek faktów, bo to plotka. Plotki mają to do siebie, że są absolutnie niewiarygodne. Autor tekstu raczył był użyć w nim sformułowania

Kolejne plotki uwiarygodniają te doniesienia.

Co jest językową bzdurą. Plotka nie może nic uwiarygodnić, szczególnie doniesień, które same są plotką! Plotka może jedynie puszczać w publiczny obieg informacje, które ktoś, gdzieś, komuś przekazał. Nie wiemy kto, gdzie, komu ani nawet kiedy ale w końcu plotka po pokonaniu całego łańcucha pokarmowego dociera do nas.

I tu zagwozdka. Czy wierzyć plotce, której źródła nie znamy? Powiecie, chyba słusznie, że nie należy ufać takim doniesieniom. Ale z drugiej strony została ona przekazana przez poważny portal, piórem poważnego redaktora, poważnego i branżowego pisma. Czy zatem plotka stała się przez to bardziej wiarygodna?

I tu dochodzimy do setna sprawy. Obawiam się, że wiele dziedzin życia schodzi na psy, a konkretnie na pudelki. Plotki i ploteczki, co gdzie w trawie piszczy, opanowały niestety większość mediów, które starają się na siłę wciskać ludziom wiadomości, które są wprawdzie lekkie, proste, smutne i radosne, a czasem nawet sensacyjne, ale kompletnie niewiarygodne. Czy gdybym był redaktorem dajmy na to AntyWeba i napisałbym, że z wiarygodnych źródeł mam plotkę, że CHIPa kupili Rosjanie i następny numer ukaże się wydrukowany cyrylicą wraz z Vista Ultimate na DVD to uwierzylibyście?

Ja rozumiem, że media czają i wietrzą okazję na jak najszybsze przekazanie informacji swoim odbiorcom. Taka rola mediów szybko, bez opóźnień, na bieżąco. Ale rolą mediów jest też informować rzetelnie. Czy opieranie się na plotce oraz innych plotkach “uwiarygodniających” tę pierwszą plotkę jest rzetelne i wiarygodne? Moim zdanie nie jest, co gorsza takich informacji jest coraz więcej, a ich jakość jest coraz mniejsza.

Powiecie: “no dobrze, ale przecież część plotek sprawdza się, hę?”. Owszem tak, ale zwróćcie uwagę że nie są to doniesienia anonimowe i pozbawione sensu. Słyszeliście na przykład o nowym, mniejszym iPhonie, który to ma zostać w styczniu przedstawiony? Otóż słychać o nim od dawna, a pierwszą informacją była plotka. I tu różnica – otóż o prawdopodobnie nowym modelu iPhona doniósł producent futerałów, u którego Apple zamówił nową, zmniejszoną kolekcję i które zostały wyprodukowane. Zatem to nie jest plotka anonimowa, ba, nawet można taką wiadomość uznać jako wiarygodne doniesienie, a nie plotkę. Opiera się na fakcie (produkcja futerałów). Znamy jej pochodzenie i możemy z takim czy innym prawdopodobieństwem określić jej wiarygodność. A w tekście o Operze połkniętej przez Microsoft nie ma nic. Ani kto, ani kiedy, ani gdzie. Jest tylko treść ploteczki puszczona w publiczny obieg.

Co więcej w dobie Internetu taka wiadomość leci szybciej niż kamień w wodę i dociera błyskawicznie na jakieś wykopki, po czym jest rozprowadzana gdzie się tylko da. I co gorsza często jej treść jest wielokrotnie modyfikowana co doprowadza do powstania bzdurnej “plotki z plotki”. A plotka powtarzana wielokrotnie staje się w końcu “wiarygodnym doniesieniem”.

Czytając takie artykuły czuję się zażenowany. Jakoś nie przepadam za Pudelkami i innymi plotkarskimi bzdurami. Sporadycznie je odwiedzam, głównie przez odnośniki na innych stronach. Unikam jak mogę, bo mnie to nie interesuje. I teraz nagle okazuje się, że nawet studiując portal technologiczny i szukając informacji jaki RAM zakupić natknę się na plotki i doniesienia wątpliwej rzetelności. Rozczarowanie, zażenowanie, ale jakoś specjalnie zdziwiony nie jestem.

Ale cóż pokręciłem trochę głową, wylałem pięćdziesiątkę goryczy, a i tak wiem, że nic się nie zmieni i że natknę się na głupoty jeszcze nie raz. Nawet w poważnych periodykach.

“Czas odnotować ten fakt przykry
przywykliśmy do rzeczy absolutnie niezwykłych.
By mieć jasność – świat coraz mniej da się wyjaśnić.
Nie dziwi Nas to, bo nie dziwi już Nas nic.”
Łona – „Nic dziwnego”

P.S. A żeby do końca dobić głupawe publikowanie plotek oto co na temat przejęcia Opery przez Microsoft ma do powiedzenia Jon von Tetzchnera, szef producentów przeglądarki:

Dariusz Nawojczyk: Wielu blogerów w ostatnim czasie twierdzi, że Microsoft zamierza kupić firmę Opera Software i włączyć jej główny produkt do systemu Windows jako domyślną przeglądarkę. Czy firma Opera Software prowadzi obecnie jakieś rozmowy w tym zakresie z producentem Internet Explorera?

Jon von Tetzchner: To są czyste spekulacje, których nie chcemy komentować.

Dariusz Nawojczyk: Jednak takie głosy pojawiają się coraz częściej. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad sprzedaniem waszej przeglądarki Microsoftowi? Jakie warunki musiałyby być spełnione?

Jon von Tetzchner: Opera skupia się na dostarczaniu najlepszej na świecie przeglądarki i wciąż powiększa grupę swoich użytkowników. Trend jest dziś taki, że coraz więcej osób ma dostęp do Internetu na różnych urządzeniach. My chcemy być obecni na tych urządzeniach jako kluczowa aplikacja i ta strategia przynosi nam rezultaty. W takim kontekście plotki o sprzedaży firmy są czystą spekulacją.

Źródło i pełen tekst wywiadu w artykule Opera dla Webhosting.pl: przejęcie nas przez Microsoft to czyste spekulacje!