Pin It

Mając kilka spraw do załatwienia w Orange, TePsie i na poczcie zarezerwowałem sobie dzień cały – wiadomo, kolejki, biurokracja, panie w okienkach, które najchętniej by Cię zamordowały… Ot szara codzienność, szarego petenta. I tak oto, posilając się wcześniej obiadem i odmawiając mantrę by nabrać ogromu cierpliwości udałem się na miasto…

Orange – salon firmowy, Częstochowa, Aleje NMP, godzina ~15:30.
Tuż po wejściu przywitała mnie pani Beata, a ponieważ mam słabość do brunetek z ciemnymi oczami, natychmiast byłem gotów się w niej zakochać :] Od razu spytała w czym może pomóc.
Cel wizyty: przeniesienie usług telekomunikacyjnych z abonamentu na kartę.
Pani Beata poprosiła mnie do stolika, poprosiła o numer telefonu i dowód osobisty. Wyjaśniła jak przebiega proces takiej zmiany, z czym to się wiąże i jakie warunki muszę spełnić. Wszystko jasno i klarownie, prostym językiem zrozumiałym dla kogoś kto nie pracuje w Orange. Wydrukowała dokumenty. Mój podpis na 2 kopiach. Dziękuję, to wszystko…
Byłem w szoku – od chwili wejścia do salonu do chwili wyjścia z pozytywnie załatwioną sprawą minęło niecałe 10 minut. Żadnych kolejek, żadnych problemów, żadnych nerwów.
Co więcej pani Beata przez cały czas sprawiała wrażenie, że jest pewna tego co mówi, że jest miła bo jest miła, a nie dlatego, że kazali jej szefowie na szkoleniu. Pogadaliśmy o internecie, o telefonach… Kurcze jakby tak wszędzie można było załatwiać sprawy to wizyty w urzędach byłyby przyjemnością, a nie kupą nerwów. Na miejscu szefów salonu dałbym pani Beacie wysoką premię :]
Moja ocena: 6/6, a za te oczy dla pani Beaty dodatkowy + :]

Czas teraz na
TP SA – salon firmowy, Częstochowa, ul. Waszyngtona, godzina ~16:00
Wchodzę – wszystkie stanowiska zajęte. Usiadłem grzecznie na krzesełku i rozpocząłem werowanie ulotek przygotowując się na godzinną posiadówkę z reklamami tepsy…
Cel wizyty: – likwidacja telefonu stacjonarnego przy równoczesnym zachowaniu Neostrady.
Czekałem jakieś 15-20 minut. Miły pan przyjął mnie ze zrozumieniem, nie namawiał mnie do pozostania przy telefonie domowym (nienawidzę takiego nachalnego namawiania – skoro przychodzę gdzieś z jakąś sprawą to oznacza, że podjąłem już decyzję i żadna superbombastyczna promocja jej nie zmieni), co więcej wskazał, że mogę także zawiesić usługę telefoniczną do roku czasu. Pokazał mi ile będę płacił jeśli usługę zawieszę (22 zł/miesięcznie), a ile jeśli zrezygnuję w ogóle z telefonu (płaci się wtedy 36,60 zł za dzierżawę łącza pod Neo). Dokonał kalkulacji kosztów, wyjaśnił wszystko, powiedział kiedy kończy się okres wypowiedzenia. Czas załatwienia sprawy: ~10 minut.
Do czego się mogę przyczepić – TP powinna mieć formularz dla takich klientów jak ja. Podpisałbym się tylko i z głowy. A tak musiałem ręcznie napisać oświadczenie, że rezygnuję z linii z zachowaniem Neo. Trochę to głupio wygląda. Poza tym 2 stanowiska w salonie firmowym to stanowczo za mało. Ale to szczegóły.
Moja ocena: 5/6 i dodam, że jestm szczerze zaskoczony, bo z dotychczasowych kontaktów z linią TPSA nie mam dobrych wspomnień. A tu taka miła niespodzianka.

Podbudowany, że wszędzie tak miło, szybko i profesjonalnie poszedłem odwiedzić budynek, gdzie znajduje się
Poczta Polska – poczta główna, Częstochowa, ul. Waszyngtona, godzina ~16:30
Cel wizyty: – zakup 2 kopert, 2 znaczków i wysłanie tego w świat.
Wchodzę, idę do okienka gdzie kupić mogę takie rzeczy. Okienko nieczynne. Fajnie. Ale patrze – idzie jakaś pani, mówi grzecznie słucham i sprzedaje mi 2 koperty mimo, że okienko jest nieczynne! Niesamowite… Ale po znaczki muszę udać się gdzie indziej.
Do okienka numer 7 potrzebny jest numerek. Drukuję sobie liczbę 703 – ilość klientów w kolejce = 5. Dwa stanowiska, które tych klientów przyjmują. 5 minut. 10 minut. 15 minut. O jest idzie pani z numerkiem 701. 20 minut. 25 minut. 702. Stoję i obserwuję.
Panie w okienkach uwijają się szybko i widać, że chcą jakoś sprawnie klientów obsłużyć. Miałem dziwne wrażenie, że to zła organizacja pracy. Miłe panie co chwilę gdzieś leciały zamykając okienko. A to z paczkami, a to z jakimiś listami, a to gdzieś coś wyjaśnić. Nie można zatrudnić 1 osoby, która będzie chodzić po stanowiskach i zabierać tym paniom to co jest do zabrania, żeby biedne nie musiały tak latać, a klienci żeby się nie denerwowali?
W końcu jest – 703. Kupiłem 2 znaczki, listy zostawiłem. Czas oczekiwania – 30 minut, czas załatwienia sprawy – 30 sekund.
Moja ocena: 3/6 – zła organizacja pracy – ludzie w okienkach się starają ale sam system leży i kwiczy.

Cóż gdyby nie poczta to wróciłbym do domu z rozdziawioną paszczą, że tak się świat pozmieniał, że można coś załatwić szybko, profesjonalnie, a przede wszystkim miło (ach, pani Beata… :] ).
Wniosek wyciągam taki – jest konkurencja to i jakość obsługi się polepsza. Poczta jest monopolistą, olbrzymim molochem, który za podstawę ma gliniane nogi. Czekam zatem, aż rynek usług pocztowych zostanie wreszcie uwolniony – może wtedy nie będę musiał stać pół godziny po 2 znaczki…

Pozdrawiam wszystkich serdecznie :]